-Może są w miasteczku?
-O tej porze? Sam nie wiem.
-Albo znowu wpakowała się w jakieś kłopoty i pociągnęła ze sobą Riannę...-nagle usłyszała jakiś głośny śmiech dobiegający z króliczarni.-Też masz dziwne przeczucie, że właśnie tam jest to czego szukamy?
-Czytasz mi w myślach.-odpowiedział i razem poszli do króliczarni. Gdy tylko tam dotarli ciężko im było powstrzymać się od śmiechu.
-Cze...ść... Wa...am...-mówiła Keyli co chwila pękając ze śmiechu. Rianna trzymała marchewki, a króliki ją wręcz napadły. Jeden nawet wskoczył jej na głowę.
-Co...wy tu robicie?-Ayren w końcu spoważniała, chociaż przyszło jej to z trudem.
-Karmimy króliki jak widać...-odpowiedziała Rianna, która próbowała pozbyć się z siebie małych, futrzastych gryzoni. Ten widok był naprawdę śmieszny.
-W sumie to Wam możemy zadać to samo pytanie...-Keyli spojrzała porozumiewawczo do Rianny, a później na ich splecione ręce. Gdy tylko to zauważyli, szybko puścili ręce.
-Szukaliśmy was...Sądziliśmy, że wpadłyście w jakieś kłopoty.
-Skąd te oskarżenia?! My i kłopoty?- prychnęła Keyli udając obrazę.
-Jedna z was jak widać miała kłopot...z królikami...-powiedziała chłodno Ayren. Znów przybrała swoją zimną maskę.
-Ayren?-Brązowowłosa wstała, otrzepała się i spojrzała wyzywająco w dziewczynę.
-Hm?
-Kiedy?
-Kiedy, co?
-Kiedy zaczniesz mnie trenować?
-Naprawdę tego właśnie chcesz?
-Tak!
-Dopiero co widziałam ciebie oblężoną przez króliki. Sądzisz, że dasz radę?
-Tego pragnę!
Keyli i Ren wpatrywali się tylko w to jedną to w drugą próbując dowiedzieć się czegoś więcej na ten temat. Ayren zaś czuła. Czuła emocje i uczucia Rianny, które wypowiedziane, stanowiły coś przez co stawała się silna. Silna i wytrwała całym ciałem i duchem walki.
-Staw się jutro o świcie na polanie przy dużym głazie.- odwróciła głowę w tamtą stronę. -Ale pamiętaj, że cię ostrzegałam. -przez cały czas patrzyła jej prosto oczy z obojętnym wyrazem twarzy- Będę bezlitosna...-szepnęła i odeszła w kierunku polany przy dużym głazie gdzie zazwyczaj ćwiczyła różne formy walki. Może uda mi się zniechęcić Ciebie do bycia zwiadowcą...-dodała sobie w myślach.
Mimo tego jak widziała to pragnienie i pewność swojego postanowienia, nie chciała by Rianna stała się zwiadowcą. Bycie zwiadowcą nie jest łatwe. Każdy dzień jest nieprzewidywalny. Nigdy nie wiesz co może się stać. To jest o wiele bardziej niebezpieczne niż bycie Pogromca Smoków. To jest jak wyruszanie na pewną śmierć.
~♦~
Ayren wyciągnęła sztylety z ukrytej uprzęży na ramieniu i zaczęła rzucać je do tarczy wiszącej na samotnym drzewie. Tylko raz sztylet trafił obok czerwonej kropki, namalowanej dawno temu, obranej jako jej cel. Podeszła do tarczy i wyciągnęła z niej sztylety. Były one różnej wielkości. Nie można przyzwyczaić się tylko do jednego, gdyż z innymi będzie później ciężej. Odeszła od tarczy o metr dalej i ponownie rzucała w nią sztyletami.
-Rianna...Czy ty...Czy to...Co słyszeliśmy...To prawda?
-Chcę aby Ayren trenowała mnie na zwiadowcę.
-Na zwiadowcę?! Oszalałaś?!- Ren nie mógł ukryć swojego oburzenia.
-Dlaczego? Inni są zwiadowcami, czemu mi zabraniacie?
-Rianna...Ale to nie są żarty. Omal nie zginęłaś przez smoka! Chcesz być zwiadowcą?!
-Właśnie dlatego chcę nim zostać! Chcę nauczyć się walczyć, jak wszyscy tutaj!
-Rianno...
-Nie. Ja już postanowiłam.
-Jesteś tego pewna?
-Co byś zrobił na moim miejscu? Podjęłam już decyzję, chcę się wykazać. Obiecałam to sobie. Chcę wygrać swój zakład. - ostatnie słowa wzbudziły w Renie pewne wspomnienia. Chcieć wygrać zakład...
-Eh...-westchnął głęboko. - Rób co chcesz. -powiedział i spojrzał w stronę Ayren, która co chwila zmieniała narzędzia zbrodni.
-A tak na marginesie...Zauważyłaś, że Ren jest jakiś inny?Ayren chyba też trochę...-szepnęła Keyli do Rianny
-Yhym...Ren tak ale Ayren?-odwróciły się aby zobaczyć rudowłosą dziewczynę. -Nie...ona chyba jest w porządku.
-Naprawdę tak myślisz?-zapytała ją Keyli po czym wymieniły wiele mówiące spojrzenia.
-Ren...-zaczęła Keyli podchodząc do niego.
-Hm?- nagle wyrwał się z transu
-Czy jest coś między tobą, a Ayren...
-Keyli!-ofuknęła ją Rianna.
-No co? Przecież mam prawo znać stosunki między moimi przyjaciółmi...
-Nic się nie stało Ria...W porządku. -powiedział tylko i podszedł do Ayren.
-No tak...On i jego wymijające odpowiedzi...-Keyli westchnęła cicho. Od tej dwójki trudno było się czegoś dowiedzieć, więc zawsze musiała robić śledztwo, a oni niestety jej nie pomagali.
-Eh...-westchnął głęboko. - Rób co chcesz. -powiedział i spojrzał w stronę Ayren, która co chwila zmieniała narzędzia zbrodni.
-A tak na marginesie...Zauważyłaś, że Ren jest jakiś inny?Ayren chyba też trochę...-szepnęła Keyli do Rianny
-Yhym...Ren tak ale Ayren?-odwróciły się aby zobaczyć rudowłosą dziewczynę. -Nie...ona chyba jest w porządku.
-Naprawdę tak myślisz?-zapytała ją Keyli po czym wymieniły wiele mówiące spojrzenia.
-Ren...-zaczęła Keyli podchodząc do niego.
-Hm?- nagle wyrwał się z transu
-Czy jest coś między tobą, a Ayren...
-Keyli!-ofuknęła ją Rianna.
-No co? Przecież mam prawo znać stosunki między moimi przyjaciółmi...
-Nic się nie stało Ria...W porządku. -powiedział tylko i podszedł do Ayren.
-No tak...On i jego wymijające odpowiedzi...-Keyli westchnęła cicho. Od tej dwójki trudno było się czegoś dowiedzieć, więc zawsze musiała robić śledztwo, a oni niestety jej nie pomagali.
~♦~
Ren podszedł do Ayren od tyłu.
Dziewczyna nadal była zajęta rzucaniem do celu, jednak jej ciało nalegało od
niej odpoczynku, jednakże ona nie dawała za wygraną. Czasem to było dla niej
zgubne. Już miała rzucać kolejny sztylet, gdy chłopak ujął jej nadgarstek i
obrócił ją na pięcie. Rudowłosa poczuła dotyk jego ciepłej skóry mimo tego, że
dla niej też było gorąco z nadmiaru wysiłku. Szatyn odgarnął jej rude kosmyki z
czoła i przyciągnął do siebie. Oboje trzymali za mały, srebrny sztylet, który
był między nimi. Ren pocałował Ayren, trzymając prawą ręką za sztylet, a drugą
oparł na plecach dziewczyny, przyciągając ją do siebie jeszcze bardziej. Nie
protestowała. Pocałunek ożywiał jej siły do walki i pobudzał kolejne pragnienie
smaku jego ust.
-Rianna? Czy to co ja widzę…
-Tak…-wyszeptała, a Keyli nie mogła
zdjąć uśmiechu z twarzy.
*.* króliczkiii :) no w super tarapaty wpadła Rianna :D ja też nie mogę zdjąć uśmiechu z twarzy ;)
OdpowiedzUsuń